|
Czwartek 13 III
Zamek Książąt Pomorskich, Galeria Elżbietańska, Korsarzy 34 |
|
|
|
|
studentka malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, stypendystka rządu austriackiego na KunstUniveritate w Linz.
Mały Oskar nie miał szczęścia
"Ściana Płaczu" Anny Cygańczyk wpisuje się w kontekst sztuki krytycznej, nawołującej współczesne media do chwili refleksji nad sobą. Czym staje się zło w kontekście szklanego obrazu telewizji? Czy nie jest tylko sposobem na przyciągnięcie uwagi widza, strywializowanym i zbanalizowanym kadrem, w którym postać dziecka albo kobiety odgrywa drugorzędną rolę?
Praca wrocławskiej artystki składa się z 500 biało - czerwonych obrazków, które ułożone zostały w jednym rzędzie, imitującym mur lub ścianę. Wobec tak płaskiej przestrzeni widz czuje się nie tylko skonfrontowany bezpośrednio w treścią pracy, ale również "podstawiony pod ścianę" moralnie. Intensywny przekaz Cygańczyk nie pozwala bowiem ani na chwilę przestać patrzeć i czytać informacji, które artystka zbierała w mediach przez rok. Plon jej drastycznego żniwa można oglądać krok po kroku, kadrując poszczególne klatki płótna. Ich mały format nawiązuje nie tylko do rozmiarów bohaterów tej opowieści, ale również przypomina nam, że świat skurczył się do wielkości informacji w gazecie. Płaska ściana, przed którą stawia nas artystka mówi nam jeszcze coś; wieszczy, że współczesna informacja staje się nie tylko coraz bardziej płaskim towarem, ale również wymierzonym prosto w nas faktem, który bardzo szybko przestaje oddziaływać. Mechanizm trywializacji zła został tu odsłonięty czerwono na białym.
Dlaczego młoda artystka postanowiła zmierzyć się z tematem przemocy wobec najmłodszych? Socjologowie twierdzą, że współczesne społeczeństwo w coraz mniejszym stopniu interesuje się złem jako informacją. Do zła jako tematu ucieka się chętnie w literaturze, sztuce oraz fantazmatach. Naprawdę źli potrafią być pierwszorzędni bohaterowie kreskówek i seriali, którzy przy okazji wyrządzania komuś krzywdy, naprawiają świat. Niejednoznaczna pozycja zła w naszym świecie i jej wartościowanie, przykuło uwagę Cygańczyk. Widać, że artystka zupełnie świadomie odżegnała się od zabiegu estetyzacji zła, który charakteryzuje szeroki nurt sztuki współczesnej.
"Ściana Płaczu" odsłania pewien mechanizm i paradoks społeczny. Oto okazuje się, że świat potrzebuje obrazu dziecka jako istoty niezmąconej złem i nie strawionej brutalnością na pokaz, w rzeczywistości poddając dzieci takim samym próbom jak dorosłych. Los dziecka w pracy Cygańczyk został odsłonięty bezpośrednio. Jest w dziecku wpisany symbol, kod pewnego rozumienia świata (dziecko w romantyzmie było uosobieniem czystości i naiwności) przy jednoczesnym jego zaprzeczeniu (świadczą o tym napisy i komentarze na płótnach). Na tle niewinnych twarzy dzieci brutalne napisy wywołują w widzach wstrząs. Dopiero tak duże nagromadzenie zła na jednym metrze kwadratowym jest w stanie przykuć uwagę widza i uświadomić mu, że na co dzień zło w formacie telewizyjnym czy internetowym, podlega pewnej standaryzacji i ulatuje nam pod naporem innych wiadomości. Praca Cygańczyk opiera się na prostym mechanizmie odsączania zła i przyjrzenia się mu z druzgocącą uwagą.
Czy przemoc leży w naturze człowieka skoro jej zarodek tkwi bezpośrednio w rodzinie? Mały Oskar nie miał szczęścia, został podobnie jak wiele innych dzieci szczególnie doświadczony. Bity, gwałcony, przypalany papierosami, wylądował w szpitalu na oględzinach. Inne dzieci, jego rówieśnicy nie mieli tyle szczęścia. Zginęły w beczkach po kapuście, na podłodze, pod kołami szarżujących aut. Przypadek czy świadomość sprawiły, że dzieci znalazły się w przestrzeni szczególnie skażonej złem? Czy jednak istnieje dziś przestrzeń, która zła pozbawiona jest zupełnie? To proste pytanie odsyła nas bezpośrednio do genezy pracy.
Cygańczyk nawiązuje w tytule swojej pracy do dwóch miejsc. Ściany pamięci w byłym obozie koncentracyjnym Auschwitz - Birkenau oraz ściany płaczu w Jerozolimie. Oba symbole w sposób najbardziej klarowny mówią nam o fenomenie przemocy wobec człowieka. Oba wykorzystywane są dziś jako skróty myślowe do wielkiej rozprawy o moralności oraz odpowiedzialności za drugiego człowieka. Zazwyczaj mówi się o nich w określonym kontekście narodowym czy historycznym. Cygańczyk idzie dalej; konstruuje rodzaj stelaża, na którym rozpina niepopularną prawdę: nic nie zmieniło się w człowieku od czasów "epoki pieców". Natura człowieka pozostała po doświadczeniach Auschwitz taka sama.
Przemoc doskonale sprawdziła się w mediach jako temat i jest już w nich zadomowiona. Staje się tematem przewodnim, kanwą, pretekstem lub zwykłą informacją. Mimo ulotności przekazu pozostaje w naszej świadomości. Co gorsza, buduje pewien nawyk myślenia o złu jako zjawisku, które nas nie dotyczy. Zło dzięki mediom stało się pretekstem do podejmowania najróżniejszych ucieczek mentalnych od faktów. Ludzie nie konfrontują się ze złymi wiadomościami. Wyłączają je, przełączają kanał na coś innego, wyrzucają z pamięci. Cygańczyk swoją pracą zmusza nas do fizycznego obcowania ze złem w czystej postaci, ze złem czynionym niemal bezinteresownie. Zło zostało przedstawione w jej pracy dokładnie tak, jak bywa prezentowane w mediach; bezpośrednio, bez ogródek, bez dbałości o delikatność, bez szacunku do zmarłych.
Cygańczyk daleka jest w swojej pracy od moralizatorstwa. Imitując język mediów, ich bezpośredni styl, odsłania nam przestrzeń, w której i tak na co dzień funkcjonujemy. (...)
Skromna w swoim rozmachu praca młodej artystki, sięga głęboko do korzeni polskiej sztuki. Motyw zła, zbrodni czy przestępstwa bardzo często gości w galeriach sztuki współczesnej. Niektórzy krytycy mówią, że jej geneza, którą najłatwiej rozpocząć od symbolu Auschwitz - Birkenau, zadomowiła się tak bardzo w naszej mentalności, że ją tworzy. Mit wojny kreśli polską tożsamość oraz staje się wyznacznikiem jej identyfikacji. Anda Rottenberg twierdzi nawet, że czas wojny trwa nadal w świadomości wielu młodych artystów, a motyw przemocy należy do najpopularniejszego tematu polskich prac.
Media odbijają świat w mikroskali. Na przestrzeni dziejów stały się zjawiskiem, wobec którego ludzie są bezbronni. To właśnie stosunek władzy w kontekście choćby filozofii Michaela Foucaulta, wskazuje, że media stają się wobec odbiorcy zjawiskiem pełnym przemocy i nacechowanym agresją. W pracy Anny Cygańczyk ważne jest jeszcze coś, co nie tak dawno odkrył dla świata Theodore Dalrymple, który twierdzi, że przemoc, seks czy banał są podstawowymi komponentami współczesnej kultury.
Artystka dokonała zabiegu zestawienia i fragmentaryzacji rzeczywistości. Zebrała, zredagowała i pozbawiła kontekstu większość informacji o przemocy. Wyciągnęła kwintesencję zła dokładnie tak, jak to czynią na co dzień media. Poddała obróbce redakcyjnej suche teksty oraz tabelki informujące o zagrożeniach wynikających z przemocy. Zestawiła je wreszcie z twarzami niewinnych ofiar. W tej części pracy artystka zastosowała najbardziej subtelne środki wyrazu; wyszyła nićmi portrety dzieci.
Porównajmy czas spędzony przed telewizorem z czasem percepcji dzieła. Przeciętny Polak spędza w fotelu przed małym ekranem 12 lat życia. Praca Anny Cygańczyk przykuwa naszą uwagę na kilka minut, podczas których stykamy się twarzą w twarz z najczystszą postacią przemocy. Prawda, że trudno wytrzymać tych kilka minut?
Agnieszka Kłos
