Piątek 14 III
Piwnica Kany, Piotra i Pawła 4-5 |
|
|
|
|
Kultury powierzchowne.
Do projektu Doro Breger „Moja jest Ziemia. Profanacje 1 – 5”
1.
Oddzielenie sacrum od profanum tworzy przejścia – progi, otwory, prześwity, poprzez które powstaje międzyprzestrzeń skradzionych spojrzeń, ćwierć- i półspostrzeżeń, uciekających i przypadkowo konotujących referencji. Oko spoczywa na znaczących, odległych, na wpół ukrytych i sztucznie zaciemnionych przedmiotach, które obserwujący postrzega jako tajemnicze, ale nie zamknięte w swoim własnym znaczeniowym wymiarze. Estetyczny symbolizm sztuki porusza się, w tej znanej sobie przestrzeni. Surrealiści próbowali ją wymierzyć, reklama i kino splądrowały ją i skomercjalizowały. W tym sensie, powstaje to, co nazywamy ikonografią świata towarów, w dużej mierze z estetycznych zapożyczeń. W sposób zamierzony wzrastają one najlepiej tam, gdzie odwoływanie się nie jest tak oczywiste dla odbiorców. Przyczyn jest wiele. Dwie z nich są natury strukturalnej: trywialność skojarzeń i oświecona modyfikacja świadomości religijnej, przez które to co święte, wraz ze swymi obrazami, symbolicznymi formami i gestami, schodzi na dalszy plan dla przeciętnego Europejczyka. Powstaje od nowa to, co było już na samym początku: zakazany obszar.
Istnieją wyjątkowe przypadki, w których profanacja spełnia się celowo i prowokacyjnie. Najczęściej powstaje przypadkiem w sposób płynny: „Tak to się dzieje” To może wywoływać wrażenie, jakby sacrum z trudem przebijało się przez świadomy kształt przedmiotów profanum – poprzez „dobry design” – z siebie do wartości, jako pozorne w sztuce, mistyczne podłoże rzeczy: prezencja.
Te wizję obrazowanego świata spełnia projekt „Moja jest Ziemia. Profanacje 1 – 5” z własnymi znakami zapytania. Foto-Grafie Doro Breger stosują religijny język emblematów, który jest cytowany przez design-ikonę, ale nie ukazany jako ozdoba. Z tego powstaje rodzaj gestu obrazu, który sygnalizuje: „Trzymajcie złodzieja”. Nie do przeoczenia jest on również w Być błogosławionym(wśród mężczyzn), gdzie banalny motyw matka-dziecko jest uchwycony w promieniach barokowej monstrancji i zostaje „wyniesiony”, podczas gdy obok zbita szyba kieruje wzrok na zaczernione – „ocenzurowane” – męskie twarze. Oczywiście ta konfrontacja jest rozmyślnie ironiczna. Zamiast dzielić przestrzeń na sacrum i profanum, aureola zaprasza widza, do gry, zabawy: banalnością motywu, obrazowym trikiem i jego bezbłędnym oddziaływaniem na widza, nacechowanego chrześcijańską ideologią. Podobnie oddziałuje kombinacja kota i tabernakulum w Kocim skoku. Kot profanuje ołtarz, bo sam jest idolem. Pogańsko i antropomorficznie staje wobec natury, w której przekreślone sacrum pokazuje swoją władzę.
Naiwne, znające się na symbolach kobiecej władzy spojrzenie mogłoby ujrzeć w monumentalnych i mistycznych twarzach minionych gwiazd Hollywood coś takiego jak ziemską boskość. Tytuł Goddesses of the Earth bawi się taką możliwością. I nie tylko on. Również inicjały od A(udrey) do Z(amie) wymagają pewnego rodzaju leksykalnego dopełnienia, jednakże tylko po to aby zamienić je w puste „i tak dalej”. Boginie banału stoją w rzędzie, który wprawdzie jest nieskończony, ale podobnie nieskończenie działają bruzdy na polu, z których wyrastają lub chowają się ich twarze – któż chciałby o tym decydować. Symbolika Ziemi jest niejednoznaczna. ”Sprofanowana” jest poprzez wplecione w obrazy emblematy (orła i flagi), które ze swej strony przynależą do dwupłciowej przestrzeni narodu. Mają ucho bogini (albo wychodzą z niego). To samo wystarcza już, aby rozproszyć to wrażenie. Atrybuty narodowe sprawiają, że układ jest rozpoznawalny ale i obraca się w niwecz. Konsekwentnie działa wówczas, gdy zdjęcia na końcu serii są zebrane i rozwieszone do wyschnięcia: muszą być świeże, muszą pojawić się na nowo, jeśli miałyby wypełnić swoje epokowe zadanie. (…)
Ulrich Schödlbauer
