|
Niedziela 16 III
Galeria Fot Art, Monte Cassino 5 |
|
|
|
|
|
|
Ideą projektu było pokazanie spotkania życia duchowego, religijnego (sacrum) z typowym życiem codziennym (profanum). W ten właśnie sposób mój projekt nawiązuje do głównego tematu festiwalu. Ukraiński Kościół Katolicki i Ortodoksyjny – główne lokalne wyznania – odgrywają ogromną rolę w życiu politycznym i społecznym zachodniej Ukrainy. Istnieje kilkanaście różnych wyznań, setki kościołów i tysiące wierzących, którzy demonstrują swoją religijność na każdym kroku. Zaprzecza to oczywiście skrytej naturze tradycji religijnych. Z drugiej strony, powstaje ciekawa fuzja ortodoksyjnych, katolickich tradycji i pozostałości po sowieckim fundamentalizmie. Czasami wygląda to komicznie.
Od paru dobrych lat obserwuję nawrót do fotografii, którą można określić mianem „life”. Nie mam tu na myśli fotografii prasowej, rządzącej się swoimi prawami, wynikającymi najczęściej z potrzeb tzw. rynku. Coraz częściej w salonach, w galeriach i na różnych wystawach spotkać można zdjęcia będące niejako kontynuacją a raczej dalekim echem wielkich światowych wystaw E. Steichena czy K. Pawka, czy dokonaniami „Magnum”.
Jednym z młodych artystów, którzy tworzą w podobnym stylu jest działający we Lwowie Kostyantyn Smolyaninov, przez przyjaciół zwany Kostią. Jego styl pracy, sposób widzenia rzeczywistości oraz efekt końcowy w postaci prezentowanych na wystawach fotografii lokują go w gronie fotografów ulicznych, wywodzących się w prostej linii z twórczości Roberta Franka, Garrego Winogranda czy Lee Friedlandera. Dla Smolyaninova charakterystyczne jest to, że nie buduje on wielozdjęciowych opowieści, tylko opisuje najczęściej uliczną rzeczywistość za pomocą pojedynczych, pozornie oderwanych od siebie obrazów. Jego bohaterami są zwykli ludzie, najczęściej niemający pojęcia o tym, że są fotografowani. Nie jest to prosta, socjologiczna dokumentacja, a raczej ukłon w stronę mistrza Henri Cartier-Bressona i lansowanego przez niego stylu „decydujących momentów”.
Co ciekawe, Smolyaninov unika mocnych scen, których przecież nie brak na ulicy. Nie pokazuje ludzi w sytuacjach dla nich niekorzystnych, drastycznych. Dba o pewien dystans do osoby fotografowanej, tak by pokazać to, co w danym momencie najważniejsze, ale jednocześnie nie naruszyć granic intymności. Potrafi jednak z ulicznego chaosu wydobyć problem pojedynczego człowieka, zarówno tego, kilkunastoletniego jak i dorosłego, bo przecież każdy z nich ma swój problem, ale żeby to zobaczyć i opowiedzieć o tym językiem fotografii trzeba mieć to coś, co ma Smolyaninov.
Jacek Szwic
